
Regularne pisanie w dzienniku niesie za sobą mnóstwo korzyści. Już po paru tygodniach poczujesz się znacznie lepiej. O tym, w jaki sposób prowadzić dziennik i na co zwrócić uwagę, przeczytasz w tym artykule.
Regularne prowadzenie dziennika (ang. journaling) wciąż nie jest zbyt popularne. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć, ile osób z mojego otoczenia to robi. A to szkoda, ponieważ pisanie w dzienniku ma naprawdę wiele zalet. Należą do nich między innymi:
A to tylko część benefitów. W zależności od tego, do jakich celów wykorzystasz swój dziennik, będzie miało to inne korzyści.
Journaling polega na spisywaniu swoich myśli, odczuć, planów i przeżyć. Może mieć różną formę od ustrukturyzowanych notatek, po bardzo luźne przemyślenia. Jego celem jest przede wszystkim zwiększenie świadomości autora.
Przeglądając Internet natknąłem się również na następującą definicję:
“Prowadzenie dziennika to czynność polegająca na zapisywaniu swoich osobistych myśli, uczuć, wglądów i innych. Może być pisane, rysowane lub wpisywane. Może być prowadzone na papierze lub na komputerze.”
Jak widać, trudno jednoznacznie określić, czym jest dokładnie journaling. Może on przybierać różne formy, w zależności od Twoich preferencji. To Ty decydujesz, jak będzie wyglądał Twój dziennik i w jaki sposób będziesz go prowadzić.
Mamy tutaj dwie opcje - papierowy lub wirtualny. Każdy z nich ma swoje zalety i wady.
Ja jednak skłaniam się do formy fizycznej. Obecnie mamy tak dużo kontaktu z ekranami, że pisząc swoje przemyślenia, warto dać swoim oczom chociaż trochę odpocząć. Dodatkowo, ma to po prostu swój urok.
Wszystko zależy od tego, jaki jest Twój cel. Jeżeli wcześniej nie prowadziłeś/aś jeszcze dziennika, warto robić to dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Pomoże to w wykształceniu się nawyku. Wcale nie trzeba poświęcać za dużo czasu - wystarczą 3 minuty rano i 3 minuty wieczorem.
3 + 3 = 6. I tak oto powstała książka Dominika Spensta, "Moc 6 minut". Była to moja pierwsza styczność z bardziej świadomym podchodzeniem do życia i pierwszy krok do journalingu.
Autor w swojej książce na początku wprowadza nas poprzez teorię do świata samoświadomości i lepszych wyborów.
Po kilkudziesięciostronnym wstępie, reszta książki poświęcona jest naszym osobistym notatkom. Spenst proponuje poświęcanie właśnie 3 minut rano i 3 minut wieczorem, aby znacznie podnieść swoją świadomość oraz samopoczucie.
Poleca odpowiadać na następujące pytania:
Rano:
A wieczorem:
PRZYKŁADOWE WYPEŁNIENIE:
Rano:
Afirmacja:
“Żyję życiem swoich marzeń w największej obfitości finansowej”
I wieczorem:
Oczywiście każdy ma swój styl pisania i zwraca uwagę na inne rzeczy.
Warto jednak przyjrzeć się kilku istotnym i uniwersalnym aspektom:
Osobom, które nigdy tego nie robiły, może wydawać się to bez sensu. Po co wymyślać na siłę jakieś rzeczy, za które teoretycznie powinniśmy być wdzięczni?
Jeżeli masz coś wymyślać na siłę, to rzeczywiście, nie ma sensu tego pisać.
Warto jednak przyjrzeć się rzeczom, za które realnie jest się wdzięcznym, z których się cieszymy lub które sprawiły, że poczuliśmy się lepiej. Mogą być to nawet tak drobne rzeczy, jak słoneczna pogoda, uśmiech drugiej osoby, czy ciepła herbata.
Regularne wyrażanie wdzięczności zwiększa poczucie szczęścia i dobrostanu, wzmacniając pozytywne nastawienie do życia.
Zwróć uwagę, w jaki sposób odpowiedziałem na pytanie "Jak sprawić, by ten dzień był udany". Są to zdania w czasie przeszłym, które świadczą o tym, że te czynności zostały już wykonane.
To specjalny i bardzo potężny zabieg. W ten sposób programujemy nasz umysł i podświadomość w taki sposób, jakby ten dzień już się wydarzył. Dzięki temu w ciągu dnia podświadomie zrobisz wszystko co w Twojej mocy, aby rzeczywiście ukończyć te aktywności.
Więcej o planowaniu przeczytasz w tym artykule.
Możesz również odebrać stworzony przez nas, darmowy planer dnia.
Tutaj istotny jest czas teraźniejszy. "Ja jestem ...", "Żyję ...", czy na przykład "Wszystko działa na moją korzyść".
To również trafia do naszej podświadomości i z czasem zauważymy rezultaty w świecie zewnętrznym. Choć może wydać się to wielu osobom dziwne, tak rzeczywiście jest. Ten, kto choć raz tego doświadczył, już zawsze będzie stosował te techniki na swoją korzyść.
Warto zwrócić uwagę na szczegóły i już pomyśleć, jak daną rzecz można poprawić.
Zamiast pisać "Mniej telefonu", zapisz sobie na przykład "Zmniejszam czas spędzony na Instagramie poprzez odinstalowanie aplikacji".
Można myśleć o tym jak o zapisaniu doświadczenia i wymyśleniu nowego eksperymentu. Więcej o tym już niedługo w artykule na temat Cyklu Kolba.
Swoją przygodę z journalingiem rozpocząłem ponad 2.5 roku temu. Dostałem na święta książkę "Moc 6 minut" Dominika Spensta i to ona zachęciła mnie do pogłębiania samoświadomości.
Po jej ukończeniu kupiłem dziennik i stosowałem tę samą formułę, którą przedstawiłem powyżej. Pisałem dwa razy dziennie - rano i wieczorem.
Jednak po kilku miesiącach coraz częściej odpuszczałem sobie pisanie. Męczyła mnie codziennie ta sama rutyna. Na jakiś czas zupełnie odstawiłem pisanie, by rok później wrócić do niego i już z niego nie zrezygnować.
Jak to się stało, że ponownie postanowiłem prowadzić dziennik?
Był ku temu dość prosty powód - mianowicie, zacząłem żyć w biegu, na tak zwanym autopilocie. Mijały dni, tygodnie, miesiące, a ja w pogoni za swoimi "celami" przestałem widzieć, do czego tak naprawdę dążę.
Przypomniałem sobie wtedy, że rok temu, dzięki pisaniu w dzienniku, byłem znacznie bardziej świadomy - i postanowiłem do tego wrócić. Zmieniłem jednak formułę - i pisałem już tylko raz dziennie, wieczorem. Do planowania wykorzystywałem różne arkusze i kalendarz Google, a afirmacje powtarzałem w swojej głowie, więc uznałem, że raz dziennie w zupełności wystarczy. Wieczorem pisałem o tym, jak minął mój dzień, za co jestem wdzięczny i co fajnego się tego dnia wydarzyło.
W taki sposób pisałem regularnie przez 10 miesięcy. Jednak w końcu i to przestało mi odpowiadać. Czułem, że męczy mnie codzienne wieczorne opisywanie swojego dnia. Poza dokumentowaniem życia dla potomnych, nie widziałem w tym realnych korzyści 😝.
Postanowiłem wtedy, że zacznę pisać w momencie, gdy poczuję, że tego potrzebuję. Zacząłem trzymać dziennik na swoim biurku tak, abym o nim nie zapomniał. Teraz używam go głównie do spisywania swoich przemyśleń, obmyślania wizji i przepracowywania emocji.
Dzięki temu staję się coraz bardziej świadomy, sprawnie potrafię dojść do wniosku, dlaczego jakaś sytuacja wpłynęła na mnie emocjonalnie i dlaczego czuję się tak, a nie inaczej. Jeżeli czuję stres, to piszę o tym i dochodzę do wniosku, dlaczego się stresuję.
Często, gdy dojdę już do odpowiedzi, wydaje mi się, że przecież to było takie oczywiste! No ale jednak jakoś musiałem do niej trafić. W tym właśnie pomaga mi journaling.
Dostosuj prowadzenie dziennika do swoich potrzeb. Eksperymentuj i patrz co działa, a co nie. Upewnij się, że nikt inny nie będzie czytał Twoich notatek. Tylko wtedy możesz być ze sobą w 100% szczery.
Pisząc o swoich emocjach czy myślach, możesz czuć dyskomfort. I to jest okej. Pamiętaj, że to jest proces, a proces wymaga czasu. Trzymaj się go, a już po kilku tygodniach zobaczysz, że jest Ci znacznie łatwiej i zauważysz wymierne rezultaty.
Za jakiś czas podziękujesz sobie, że zacząłeś teraz. Zwiększy się Twoja samoświadomość, poprawi koncentracja i zredukuje stres. Zdasz sobie sprawę z wielu rzeczy, nad którymi nigdy się nie zastanawiałeś/aś oraz znajdziesz przyczyny wielu swoich działań.
Powodzenia!

Twórca Kursu Efektywnego Działania
Mikołaj jest założycielem Produkacji. Żyje wyznając zasadę, że czas to najważniejszy zasób. Jest sportowcem, mentorem, motywatorem oraz programistą. Ukończył informatykę algorytmiczną na Politechnice Wrocławskiej i po kilku latach pracy, zaczął dzielić się swoją wiedzą. Pokazuje, że doba ma wystarczająco godzin, by realizować swoje cele i marzenia.
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celach analitycznych oraz marketingowych.
Zobacz naszą politykę prywatności